Virtualo: Ania Witowska, czyli kto?
Ania Witowska: Kobieta, taka jak inne. Wychowana, aby być grzeczną i miłą dziewczynką, marząca o księciu z bajki, walcząca z hormonami co miesiąc i stereotypową rolą kobiety.
V: A rzeczywiście byłaś grzeczną dziewczynką?
AW: Grzeczną dziewczynką tak, nastolatką nie bardzo, a grzeczną kobietą absolutnie nie!
V: Czy z tej właśnie niegrzeczności wzięły się Babskie Fanaberie?
AW: Fanaberie to autentyczne historie i przeżycia. To doświadczenia, często bardzo bolesne, lekcje, które wiele kosztowały, to tematy, o których uważam, że zbyt mało się mówi. Pewnie będę niepoprawna politycznie, ale głośno powtarzam: same dla siebie powinnyśmy być ważne, rozwój i inwestowanie w siebie w dzisiejszych czasach jest
koniecznością.
V: A ile w Fanaberiach jest z Ciebie?
AW: Całe mnóstwo przerobione na własnej skórze. Poprzez niskie poczucie wartości, brak
wiary w siebie, poczucia bezpieczeństwa, strach, syndrom dotkniętej przez zły los
sierotki… Dlatego z tak dużą determinacją mówię kobietom: możesz zmienić swoje życie,
dopóki oddychasz nie jest za późno.
V: Zmienić siebie, ale jak?
AW: Po kawałku
Wiem, że to brzmi przerażająco, ale bez tego się nie da. Cud się nie
wydarzy sam, my możemy go dokonać. Najpierw trzeba określić: gdzie jestem, co jest dla
mnie ważne, gdzie chcę dojść, kogo mogę poprosić o pomoc-kobiety boją się prosić o
pomoc! Często też słyszę: ale to trudne… A uczenie się chodzenia, ortografii, tabliczki
mnożenia, układu pierwiastków (wstaw odpowiednie) nie było na początku trudne?
Kreowanie własnego życia jest taką samą czynnością jak każda inna, jak pieczenie ciasta i
jazda samochodem i tak jak każdej czynności można się jej nauczyć.
V: Czyli da się?
AW: Da! w 100% Kobiety mają znacznie więcej mocy niż im się wydaje, muszą tylko
chcieć ją obudzić.
V: Teksty są bardzo oszczędne w słowa i krótkie, dlaczego?
AW: Nie lubię „wodo-lejstwa”, cenię konkret, a poza tym zależało mi na tym, aby teksty
zapadały w pamięć i dawały impuls do osobistych zmian.
V: Babskie Fanaberie są dużym sukcesem, mnóstwo kobiet się z nimi utożsamia,
dlaczego wg Ciebie tak jest?
AW: Może dlatego, że nadszedł czas na zmiany w postrzeganiu samych siebie przez
kobiety, a może dlatego, że głośno mówię to, co niewypowiedziane i co sama czuję i ten
głos jest potrzebny?
V: A będą kolejne Fanaberie?
AW: Będą, mam nadzieję, że już w marcu i mam nadzieję zaskoczyć formą i treścią.
V: A skąd ta „cholera” w tytule?
AW: Myślę, że czasami trzeba nazwać rzeczy po imieniu, postawić na siebie, tupnąć nogą,
odkreślić grubą kreską i właśnie w tytułową cholerę odesłać stereotypy i własne lęki…
każda z nas ma prawo mieć własne fanaberie.
Na skróty:
Przejdź do Platformy dla Self-publisherów » Jak sprzedawać ebooki? Konwersja plików Zadaj pytanie / skontaktuj się!
Babskie Fanaberie, czyli kto się kryje za ebookowym bestsellerem?








